Krawcowe z Ciechocina martwią się o swoją pracownię
Ciechocińskie krawcowe zastanawiają się, co stanie się w przyszłym roku z ich pracownią. Od początku roku prowadzą ją w świetlicy w Ciechocinie. Na otworzenie małego biznesu i zakup maszyn trzy panie otrzymały prawie 10 tysięcy złotych z Fundacji Wspomagania Wsi. Ścinki materiałów, z których szyją maskotki, dostarcza im jeden z chojnickich zakładów tapicerskich. W styczniu krawcowe będą musiały rozliczyć się z fundacją z otrzymanej dotacji i zakończyć prowadzenie pracowni.
- Jak na razie, nie mamy zbyt dużych szans, aby otrzymać kolejną dotację na prowadzenie pracowni krawieckiej - mówi Violetta Rossek, kierownik świetlicy w Ciechocinie. - Mimo to spróbujemy porozumieć się z fundacją i może w drodze wyjątku pozwolą nam na kontynuację projektu. Na pewno się nie poddamy.
Jeśli jednak to się nie uda, panie będą musiały znaleźć inne rozwiązanie. Założenie własnej firmy nie wchodzi w grę. Krawcowe pracują na umowę o dzieło i wspólnie zarabiają na sprzedaży maskotek około 400 złotych miesięcznie. Połowę tej sumy przeznaczają na działalność świetlicy. Pozostałe pieniądze dzielą między siebie.
- Myśleliśmy, aby założyć spółdzielnię socjalną lub zatrudnić krawcowe na pracach interwencyjnych - mówi Justyna Rząska, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury.
Niestety Sejm odrzucił projekt uchwały, która pozwalałaby na utworzenie spółdzielni socjalnej. Co więc pozostaje krawcowym z Ciechocina?
- Możliwe, że mogłyby założyć fundację lub stowarzyszenie - mówi Jadwiga Pestka, zastępca dyrektora PUP. - Jest to kwestia do przedyskutowania z Urzędem Skarbowym.